Zdjęcie

Przypadkiem wpadło mi w „ręce” zdjęcie sprzed czterech lat. Ależ to były osobliwe czasy! wyszliśmy wtedy ze szpitala po pół roku, mieliśmy super wygodne mieszkanie, wokół siebie całą armię pomocnych ludzi, a mimo to było nam ekstremalnie trudno. Awaria goniła awarię. Aby wziąć dziecko na ręce, trzeba je było najpierw odplątać. Odwiedzający nas przyjaciele byli zdezorientowani ciągłymi alarmami julkowych maszyn.
JAKOŚ przez to przeszliśmy.
Julek jest już duży i mierzymy się z problemami innej generacji. Przede wszystkim z komunikacją. Julek ma dużą potrzebę mówienia, a że potrafi wypowiedzieć zaledwie kilka słów, efekt jest taki, że ciągle mówi to samo, a co drugi komunikat dotyczy osiołka. Inne problemy dotyczą Julkowej upartości. Na przykład dziś Julek postanowił, że nasz stoliczek nocny powinna zdobić wieża zbudowana z wytłoczek po jajkach. I niech ktoś spróbuje się mu sprzeciwić!
Mimo takich i innych wyzwań dnia codzienniego, nie tęsknimy za czasami ze zdjęcia.

Ostatnie artykuły

Uwaga, dobro czyha

Uwaga, dobro czyha

Panią Sylwię poznaliśmy minionego lata, choć tak naprawdę znamy się od dawna. Kiedy w 2021 TVN wyemitował materiał o Julku, odezwało się do nas sporo osób. Obcy ludzie przesyłali komentarze, słowa wsparcia albo zdziwienia i konsternacji. Onlinowo klepali po ramieniu,...

Niech się Wam darzy

Niech się Wam darzy

Troszeczkę byliśmy ostatnio zajęci i poza zasięgiem. Życzymy Wam więc po świętach wszystkiego przenajlepszego: zdrowia, miłości, nadziei. Z tą nadzieją to było tak: dwa lata temu Julek całe święta spędził w łóżku po potężnym ataku padaczki. Rok temu tuż przed Wigilią...

Przeczytajcie

Przeczytajcie

Goście wyjechali, sukienka wróciła do butiku, kwiaty zwiędły, emocje opadły. A do mnie po tygodniu nadal wracają słowa osób bliskich, nowo poznanych i anonimowych internautów. Osób, które pochyliły się nad tekstami opublikowanymi przez Zachęta Narodowa Galeria Sztuki...