Pozdrowienia z oddziału
Nasz Juliuszek fantastycznie się rozwija, osiąga kolejne kamienie milowe na drodze ku samodzielności, rewelacyjnie oddycha, świetnie znosi chemioterapię, jest coraz przystojniejszy…
Można by nic innego nie robić, tylko się zachwycać…gdyby nie trzeba było co jakiś czas dzwonić na 112, bo niespodziewany atak* wymusza udanie się do szpitala w trybie karetkowym.
Pozdrawienia z oddziału.
(* masło maślane – istotą ataku jest jego niespodziewaność)

Ostatnie artykuły

Skutki uboczne

Skutki uboczne

Uboczne skutki wakacyjnego chillowania...

Można?

Można?

Można? Można!

Potrójna

Potrójna

Lato w połowie, a Julek się rozkręca. Zahaczył o Kraków, pojeździł po Beskidzie Niskim, zwiedził Wiedeń, wiął udział w spotkaniu klasowym rocznika '86, a przede wszyatkim przebył pierwszą trasę górską na własnych nogach!!! No dobra, trasa była raczej trekingowa, ale...