Spacer

Ze spacerem to jest tak, że żeby się na niego wybrać trzeba zapakować: respirator, pulsoksymetr, ssak, ambu, cewniki do odsysania, ampułki z solą fizjologiczną, zapasową rurkę tracheo, opaskę mocującą, rękawiczki jałowe, płyn do dezynfekcji rąk, plecak z żywieniem i pompą. Julka w odpowiednim stroju i humorze. Nie wspomnę o rzeczach oczywistych dla wszystkich dzieci. Trzeba wybrać moment, kiedy nie spodziewamy się akurat planowej wizyty osób z zespołu medyczno-rehabilitacyjnego. Moment między karmieniami (albo ewentualnie zabrać ze sobą mleko na wynos i strzykawkę do sondy). Znowu nie będę o czymś wspominać, czyli o pogodzie.

Ale to wszystko jest do ogarnięcia. W 15 minut (bez makijażu).

Problem zaczyna się wtedy, gdy Julek ma dzień, w którym nie zadowala go zwykłe powietrze atmosferyczne i życzy sobie dodatkowej podaży tlenu.
No i wtedy bez względu na nastroje, pogodę, układ gwiazd i planet wyjść się nie da. Koniec kropka. Bo nasz koncentrator tlenu jest sprzętem absolutnie stacjonarnym.
Po kilku na prawdę pięknych dniach, które zmuszeni byliśmy przekiblować w domu postanowiliśmy nabyć koncentrator w wersji mobilnej. Sprzęt kosztuje niemało. Jego podstawowa bateria wytrzymuje niecałą godzinę. Jest wielkości respiratora. Czy nasz wózeczek pomieści kolejną maszynę? Na razie testujemy egzemplarz wypożyczony. O wynikach testów będziemy informować na bieżąco.

Ostatnie artykuły

Uwaga, dobro czyha

Uwaga, dobro czyha

Panią Sylwię poznaliśmy minionego lata, choć tak naprawdę znamy się od dawna. Kiedy w 2021 TVN wyemitował materiał o Julku, odezwało się do nas sporo osób. Obcy ludzie przesyłali komentarze, słowa wsparcia albo zdziwienia i konsternacji. Onlinowo klepali po ramieniu,...

Niech się Wam darzy

Niech się Wam darzy

Troszeczkę byliśmy ostatnio zajęci i poza zasięgiem. Życzymy Wam więc po świętach wszystkiego przenajlepszego: zdrowia, miłości, nadziei. Z tą nadzieją to było tak: dwa lata temu Julek całe święta spędził w łóżku po potężnym ataku padaczki. Rok temu tuż przed Wigilią...

Przeczytajcie

Przeczytajcie

Goście wyjechali, sukienka wróciła do butiku, kwiaty zwiędły, emocje opadły. A do mnie po tygodniu nadal wracają słowa osób bliskich, nowo poznanych i anonimowych internautów. Osób, które pochyliły się nad tekstami opublikowanymi przez Zachęta Narodowa Galeria Sztuki...