Wakacje A.D. 2025 obfitowały w przełomowe wydarzenia, spotkania, milowe kroki rozwojowe. Podstawowa zmiana: Julek zaczął mówić.
Komunikacja od urodzenia była kluczowym problemem, Julek płakał bezgłośnie, wyrażał się poprzez autoagresję, porażenie nerwu twarzowego utrudniało odczyt emocji. Potem mozolna terapia logopedyczna. I nic. Komunikacja alternatywna: gesty, obrazki, mówiki. Do tego ogromny poziom flustracji, szczypanie, bicie, kopanie.
I oto ja, matka, z wykształcenia kulturoznawczyni, po kursie językoznawstwa, zawodowo wątpliwej jakości tłumaczka, w wieku niespełna 40 lat zaczynam wreszcie pojmować nie tylko swoim umysłem, ale też i ciałem, że język jest ważny. Każde zdanie, każdy komentarz, uwaga, żart wypowiedziane przez mojego prawie siedmioletniego syna wywołuje u mnie dreszcze. Bo mówienie, to nie tylko umiejętność wypowiadania rzeczowników i prostych zwrotów (a na tym przez ostatnie lata się koncentrowaliśmy: PIŁ-KA, BU-TY, SI-KU, DAJ-MI-PIĆ). To przede wszystkim podstawowa umiejętność wyrażania siebie, swoich emocji, upodobań, kwestionowania, podważania zdania innych.
I tak Julek zamiast rzucać talerzem, mówi teraz „Nie mam ochoty”.
Zamiast uciekać przed podaniem syropu, pyta „A po co?”. Zamiast szarpać za sukienkę mówi „Ładna”.
Wiecie, że u dzieci niemówiących może rozwinąć się niepełnosprawność wtórna? Otóż nasza niepełnosprawność pierwotna znajduje się obecnie w odwrocie.
Teraz zaryzykuję. Choć wątpię, by Internet był gotowy na wokalny debiut Juliusza Klimczuka.
Zerknijcie
Zerknijcie. Kątem oka: https://zacheta.art.pl/.../mediat.../ciagle-zerkam-katem-oka Ode mnie więcej wkrótce. Dziękuję!!!



