Goście wyjechali, sukienka wróciła do butiku, kwiaty zwiędły, emocje opadły. A do mnie po tygodniu nadal wracają słowa osób bliskich, nowo poznanych i anonimowych internautów. Osób, które pochyliły się nad tekstami opublikowanymi przez
Zachęta Narodowa Galeria Sztuki / Zachęta National Gallery of Art w tomiku „Ciągle zerkam kątem oka”, którego mam przywilej być współautorką.
Dorota Borodaj, która zerkała na nasze teksty przez ostatnie miesiące i pomogła zmienić wspomnienia ubrane w słowa z pełzających gąsienic w latające motyle, Dorota napisała, że ta mała książeczka waży tonę. Bo waży. Kiedy jednak zabrałam wydrukowaną wersję naszych opowieści do ręki, pomyślałam, że to takie malutkie i liche. Właściwie broszurka, żadna tam książka. Zdeprecjonowałam. Jak wiele rzeczy, które myślę, robię, które mnie dotyczą. Dlaczego? Chyba dlatego, że w takim schemacie funkcjonujemy, my opiekunki i opiekunowie OzN. Zajmujemy się naszymi dziećmi, bliskimi, walczymy z ich chorobami, słabościami, stawiając siebie i swoje potrzeby na końcu. Głupia ta walka, z góry skazana na porażkę: z niepełnosprawnością, wrodzoną wadą genetyczną nie mamy szans. Wynikiem walki jest poczucie porażki i osamotnienia.
I w tym momencie narrację przejmują Pamela i Emilka, które wymyślają projekt Własne pokoje.
Bach!
Wskakujemy w świat sztuki albo lasu. Dostajemy do ręki pisaki, kredkę, tiramisu albo wiosło (serio!). I zadanie do wykonania. Ale nie takie, od którego zależy życie i zdrowie. Takie zwykłe: zaprojektuj etykietę, narysuj z zamkniętymi oczami, usłysz najcichszy dźwięk, poczuj smak powietrza.
Oprócz świadomości smaku powietrza, Własne pokoje dały mi: nowe koleżanki, czas na przyjemności, możliwość zabrania głosu w swojej sprawie. Dzięki nim po raz pierwszy moje teksty zostały wydrukowane i puszczone w obieg, a teraz zaczynają żyć własnym życiem w zetknięciu z wrażliwością czytelników. Pierwszy raz na spotkaniu wystąpiłam po stronie autorek. Założyłam sukienkę do ziemi. Mówiłam i czułam jak kilkadziesiąt osób słucha. Słucha i płacze, kiedy Agata Kulesza czyta nasze teksty. No kosmos!
Dziękuję Wam dziewczyny za ten kosmos!
W tym projekcie było dużo miejsca dla Julka i podopiecznych moich koleżanek. Ale było go jeszcze więcej dla nas, a podczas sobotniej premiery mogłyśmy opowiedzieć o swoich doświadczeniach i emocjach. Które jednak nie są tylko nasze: mówiłyśmy w imieniu bardzo wielu osób opiekujących się OzN.
I zostałyśmy wysłuchane.
fot. fot. Adam Durjasz/Zachęta