Pół roku temu nie uwierzyłabym, gdyby mi ktoś powiedział, że będę publikowała prywatne zdjecia w Internecie. No i że będę taką lokalną patriotką.
Po prawie 3 miesiącach w Warszawie jestem znów szczęśliwym człowiekiem z Poznania. I podpisuję się dwoma rękami, że „Jeżyce to stan umysłu”. Ach, jak ja tęskniłam za tymi krzywym ichodnikami, chlebem z „Hanusi”, warzywami z Rynku Jeżyckiego.
Dziś się nie martwię, że Julek nie umie jeść i ma problemy z oddychaniem. Ali twierdzi, że wszystkiego go nauczymy. Dziś (po nocy przespanej we własnym łóżku) jej wierzę
W oczekiwaniu na Julka, – kończymy przeprowadzkę do nowego domu. Na zdjęciach ja i mój osiołek i Jeżyce.