Lato w połowie, a Julek się rozkręca. Zahaczył o Kraków, pojeździł po Beskidzie Niskim, zwiedził Wiedeń, wiął udział w spotkaniu klasowym rocznika ’86, a przede wszyatkim przebył pierwszą trasę górską na własnych nogach!!!
No dobra, trasa była raczej trekingowa, ale szczyt pagórka zaliczony, 7 km bez wożenia czy noszenia.
Ostatnio chłopak nas zadziwia: stał się silnym, ciekawym świata, towarzyskim i zabawnym gościem. No i śmiga jak kozica!
Zerknijcie
Zerknijcie. Kątem oka: https://zacheta.art.pl/.../mediat.../ciagle-zerkam-katem-oka Ode mnie więcej wkrótce. Dziękuję!!!





