Podróż
Co to za znudzona mina i akrobatyczna poza zarazem?
To efekt pięciogodzinnej podróży. A to dopiero polowa trasy. W tym roku zamiast spędzać wakacje w szpitalu, ruszamy w świat.
A sprawa nie jest prosta ani oczywista. Przed wyjazdem trzeba było zgromadzić tonę sprzętu zapasowego. Zapakować drugą tonę osprzętu. Zaplanować wakacyjne wyjazdy tak, by w każdy czwartek być z powrotem w Warszawie (w czwartki przyjeżdżają do Julkowe kroplóweczki, bez których ani rusz).
Minutę po odebraniu dostawy ze szpitalnej apteki siup do samochodu i w drogę. Jedziemy, żeby odwiedzić rodzinę, odpocząć, odetchnąć od afrykańskich temperatur, które ogarnęły Warszawę. A przede wszystkim żeby udowodnić sobie, że po 3 latach w końcu możemy!
Ahoj przygodo!

Ostatnie artykuły

Skutki uboczne

Skutki uboczne

Uboczne skutki wakacyjnego chillowania...

Można?

Można?

Można? Można!

Potrójna

Potrójna

Lato w połowie, a Julek się rozkręca. Zahaczył o Kraków, pojeździł po Beskidzie Niskim, zwiedził Wiedeń, wiął udział w spotkaniu klasowym rocznika '86, a przede wszyatkim przebył pierwszą trasę górską na własnych nogach!!! No dobra, trasa była raczej trekingowa, ale...