Podróż
Co to za znudzona mina i akrobatyczna poza zarazem?
To efekt pięciogodzinnej podróży. A to dopiero polowa trasy. W tym roku zamiast spędzać wakacje w szpitalu, ruszamy w świat.
A sprawa nie jest prosta ani oczywista. Przed wyjazdem trzeba było zgromadzić tonę sprzętu zapasowego. Zapakować drugą tonę osprzętu. Zaplanować wakacyjne wyjazdy tak, by w każdy czwartek być z powrotem w Warszawie (w czwartki przyjeżdżają do Julkowe kroplóweczki, bez których ani rusz).
Minutę po odebraniu dostawy ze szpitalnej apteki siup do samochodu i w drogę. Jedziemy, żeby odwiedzić rodzinę, odpocząć, odetchnąć od afrykańskich temperatur, które ogarnęły Warszawę. A przede wszystkim żeby udowodnić sobie, że po 3 latach w końcu możemy!
Ahoj przygodo!

Ostatnie artykuły

Wuef

Wuef

Gdyście chcieli wiedzieć, co wyjątkowo wyjątkowe dzieci robią w poniedziałki. Otóż mają wuef między innymi  

Awaria

Awaria

Wyjechać na weekend i nie przeżyć zawału serca. To byłaby dopiero nuda. Nie z Julkiem takie numery. Tym razem pękł nam ssak. Ssak to takie piekielnie głośne medyczne urządzenie do oczyszczania dróg oddechowych, niezbędne pacjentom z rurką tracheostomijną (bo rurka, w...

Długa lista

Długa lista

Julek rozdrapuje opatrunki. Tylko w tym roku przeszedł z tego powodu 5 zabiegów operacyjnych w pełnym znieczuleniu i 12 tygodni pomieszkiwał w szpitalu. Spędza nam to sen z powiek i jest przyczyną permanentnego stresu. Aby zminimalizować ryzyko drapania od jakiegoś...