Podróż
Co to za znudzona mina i akrobatyczna poza zarazem?
To efekt pięciogodzinnej podróży. A to dopiero polowa trasy. W tym roku zamiast spędzać wakacje w szpitalu, ruszamy w świat.
A sprawa nie jest prosta ani oczywista. Przed wyjazdem trzeba było zgromadzić tonę sprzętu zapasowego. Zapakować drugą tonę osprzętu. Zaplanować wakacyjne wyjazdy tak, by w każdy czwartek być z powrotem w Warszawie (w czwartki przyjeżdżają do Julkowe kroplóweczki, bez których ani rusz).
Minutę po odebraniu dostawy ze szpitalnej apteki siup do samochodu i w drogę. Jedziemy, żeby odwiedzić rodzinę, odpocząć, odetchnąć od afrykańskich temperatur, które ogarnęły Warszawę. A przede wszystkim żeby udowodnić sobie, że po 3 latach w końcu możemy!
Ahoj przygodo!

czwartek, lipiec 15

Google Translate

PolishEnglishGermanRussianSpanishFrenchItalian

Ostatnie artykuły

Można?

Można?

Jestem dumna z tego kolesia! 5 wycieczek w góry w ciągu 7 dni. Wprawdzie Beskid to nie Alpy. Wprawdzie wspomagaliśmy się kolejkami linowymi, które wyciągały nas na wysokość kolejnych schronisk. Wprawdzie noszenie respiratora pod pachą może i nie brzmi jak idealny...

Wakacje

Wakacje

Włala! Przesyłamy pocztówki z minionych wakacji! Teraz robimy sobie trochę przerwy i ważne badanie, żeby uspokoić onkologów.

Nocnik

Nocnik

Julek chodzi ostatnio dumny jak paw i co rusz zbiera oklaski, bo na dobre zaprzyjaźnił się z nocnikiem. W zdobywaniu aplauzu pomaga siostra oczywiście: ostatnio przyłapana na dolewaniu wody do nocnika, co by Julek miał więcej powodu do radości, a rodzina, sąsiedzi i...