Na Kaszubach

Końcówkę wakacji spędziliśmy na Kaszubach dzięki empatii, zrozumieniu i wielkiemu sercu Przyjaciół, którzy podarowali nam ten czas.
Sowy w lesie, czaple na pastwisku, raki w jeziorze, pstrągi na ognisku, rower w trasie – wszystko na swoim miejscu. Tak powinny wygladać wakacje.
Ale licho nie śpi. Trzeciego dnia urlopu Juluś przeszedł poważny atak padaczki. Zużyliśmy cały arsenal leków. A że atak miał miejsce w niedzielę, by uzupełnić amunicję musieliśmy się udać aż do Gdańska.
Było groźnie.
Potem dwa dni wysokiej gorączki. I znowu wakacje zawisły na włosku. Na szczęście nie daliśmy się złamać i przetrwaliśmy kryzys w lesie. Było warto. Choćby po to, by potem wspominać jak Julek zasypiał przy ognisku.
Każdy wyjazd tego lata wykazał tendencje chorobotwórcze… I z tego jednego, jedynego powodu cieszę się, że lato już za nami.

piątek, wrz 02

Google Translate

PolishEnglishGermanRussianSpanishFrenchItalian

Ostatnie artykuły

4 lata

4 lata

Jubilat przeszczęśliwy Był lew, były świeczki na torcie, prezenty, sto lat po wielokroć, gości co niemiara. A na deser kroplóweczka.

Urodziny

Urodziny

Za tydzień wypadają Julusiowe urodziny numer 4. Z tego powodu staję się sentymentalna, wracam do tego, co było i dokopuję do zdjęcia zatytułowanego "First Kiss", które dokumentuje tytularny fakt. Zostało ono wykonane przez Babcię dokładnie w tej sali, w której (o...

Stop zabawa

Stop zabawa

W przedszkolu fajnie, w domu fajnie, a my znowu mówimy "Stop zabawa" i kładziemy się w szpitalu na kilka tygodni. Na szczęście Julek lubi szpital. My, dorośli - mniej. Perspektywa wymiany cewnika, który służył 2,5 roku, związane z nią 2 operacje i 2 tygodnie...