Humus, Kromka i Masełko to misie, które Julek otrzymał dzięki akcji #Pomóżsięprzytulić
Każde dziecko operowane w CZD otrzymuje misia na sali wybudzeń. A że Julek w ostatnim czasie miał przyjemność gościć na tejże sali 3 razy, toteż uzbierał 3 misie (którymi oczywiście dzieli się z siostrą). Misie wkrótce jadą z nami do domu. To nasze pamiątki z pierwszych wspólnie spędzonych wakacji.

Wakacje jak wakacje: jedni nad morze, inni na biwak, jeszcze inni do ciepłych krajów, a my do szpitala w Międzylesiu. Jak nazwa wskazuje, jest tu sporo lasu. A więc cisza i zieleń dookoła. Ale każdy urlop może się kiedyś znudzić. Przez miesiąc zajrzeliśmy już pod każdy kamień, znamy wszystkie wiewiórki, policzyliśmy wszystkie drzewa na terenie ośrodka. Pora więc opuścić kurort i zbierać się do Poznania.

Oprócz misiów do domu zabieramy ze sobą jeden nowy problem i jeden stary, nadal nierozwiązany. Ten pierwszy to zakrzepica. Julek od urodzenia (10 miesięcy temu) nie je. Żywienie dożylne niestety popsuło mu kilka dużych żył :/ Do codziennej rutyny, w skład której wchodzi chyba z milion czynności medyczno-pielęgnacyjnych dołącza obowiązek podawania dziecku zastrzyków na rozrzedzenie krwi. Codziennie:// dwa razy dziennie :///

Ten drugi problem to oczywiście opieszałość julkowego jelita, a raczej jego pozostałości. Na skutek wspomnianych 3 zabiegów oraz 1 dodatkowego badania w znieczuleniu Julek przez wiele dni wymiotował. Minęło już sporo czasu, a brzuszek nadal nie wrócił do formy sprzed operacji. Wiemy, że konieczne jest uporządkowanie kwestii jelitowych, tzn. kolejna operacja, której widmo wisi nad Julkiem od czerwca. Jakoś jednak ciężko podjąć decyzję.

Co dalej? Nie wiemy. I nie zastanawiamy się póki co. Pakujemy manatki. Czas najwyższy pomieszkać w domu.